Nasza trasa rozpoczęła się bezpośrednio od wjazdu z głównej trasy prowadzącej do Nowego Warpna udało się nam na szczęście w pobliżu znaleźć większą zatoczkę i w niej pozostawić samochód. Następnie udaliśmy się ścieżką w niesprzyjającej pogodzie na pierwszą w tym roku zimową wyprawę.
Początek ścieżki rowerowo-pieszej od strony głównej drogi prowadzącej do Nowego Warpna.
Na początku pogoda nas nie rozpieszczała - była zdecydowanie nieprzyjemna, kapryśna i typowo polska, czyli zima z ogromną domieszką deszczu oraz stosunkowo wysoką temperaturą podczas której spadające płatki śniegu rozpuszczają się migiem i tworzą typową polską chlapę.
Wędrując ścieżką mijamy liczne tablice informacyjne które dostarczają nam informacji o gatunkach roślin znajdujących się w okolicy ścieżki, która wygląda jakby została zagospodarowana z wału przeciwpowodziowego.
Kiedyś droga wewnętrzna a dzisiaj przejście graniczne.
Podążając cały czas asfaltową ścieżką docieramy do granicy naszego kraju. W miejscu oznaczonym w Google maps jako pieszo-rowerowe przejście graniczne widzimy piękny, charakterystycznym ceglany niemiecki mostek. Następnie, tuż za mostkiem udaliśmy się w prawo leśną drogą kierując się cały czas wzdłuż koryta kanału i docierając do pobliskiej miejscowości. Na drodze natknęliśmy się na zamkniętą bramkę broniącą wejścia polskim dzikom na niemiecki teren.
Bramka zabezpieczająca niemieckie ziemie przed napływem chorych polskich dzików.
Miejscowość do której dotarliśmy jest bardzo urokliwa i cicha. Napotkany starszy niemiecki rolnik powitał nas twardym "Guten Tag" oraz miękkim uśmiechem. Po minięciu pierwszych zabudowań kierujemy się w kierunku ewangelickiego kościółka i dalej przez centrum pokonujemy trasę w kierunku drewnianej wieży widokowej, z której to możemy podziwiać Jezioro Nowowarpieńskie.
Kościół ewangelicki w miejscowości Ruth.
Po dotarciu do jeziora mijając kilka rybaczych chałup rybackich chałup z możliwością zakupu Fishbrothen w sezonie letnim docieramy do parkingu rowerowego rozpoczynającego ponownie asfaltową trasę rowerową po wale przeciwpowodziowym.
Tutaj rybka musi smakować!
Zaraz za tym postojem docieramy do wyczekiwanej wieży widokowej przy której świeżo postawiono dodatkowo wiatę odkrytą oraz wiatę zakrytą, gdzie można swobodnie zjeść posiłek i schować się przed niesprzyjającymi warunkami pogodowymi. Tak też zrobiliśmy!
Wieża widokowa zaznaczona na Google maps.
Po minięciu wieży stwierdziliśmy, że idziemy dalej, aż do końca lasu ścieżką, aby zwiedzić ją jak najdalej - w miarę naszych możliwości.
Minęliśmy czynną przepompownię, która przelewa nadmiar wód z kanałów z niemieckich pól do Jeziora Nowowapieńskiego.
Przepompownia cały czas pracuje.
Po minięciu przepompowni oraz ostatnich zabudowań oraz pokonaniu kilku kilometrów dalej w głębi lasu stwierdziliśmy, iż czas zawrócić, ponieważ już ponad dwie godziny wędrujemy a zaczęło się delikatnie ściemniać.
Niewątpliwie trasa jest bardzo atrakcyjna przede wszystkim dla osób zmotoryzowanych, które są w stanie przewieźć tutaj swoje rowery a następnie podróżować tą ścieżką rowerową aż do niemieckiej miejscowości Ueckermunde a nawet jeszcze dalej!
Tymczasem my zawróciliśmy. Na drodze powrotnej spotkaliśmy ponownie kuce oraz krowy na polu. Mijaliśmy również ponownie piękne niemieckie rolnicze domy, które nie w większości nie zostały oklejone styropianem, tak jak to ma miejsce w Polsce.
"Masz coś do jedzenia?!"
To była nasza pierwsza tegoroczna zimowa przebieżka i już wyszły braki w naszym sprzęcie a właściwie zapominalstwo z zeszłego sezonu. W tym np. brak stuptut czy nieodpowiednie spodnie, które chłonęły wodę przy aktualnych warunkach pogodowych. Na szczęście to była tylko przebieżka a my byliśmy blisko domu i kolejna wyprawa zdecydowanie będzie bardziej zaplanowana :-)
Komentarze
Prześlij komentarz